since
Odkąd jestem sama przestałam istnieć. Okazało się, że to jednak "jego znajomi" i wyszło jak z "zostańmy przyjaciółmi" czyli gówno wyszło. Mam nauczkę. Nie należy się przywiązywać, bo jak się komuś znudzisz, to od razu reakcją łańcuchową inni też mają cię w dupie.
Jestem sama. Do przewidzenia było, że tak się stanie, ale to nie znaczy, że cieszy mnie to w jakimkolwiek stopniu. Bynajmniej. Jedyna osoba, którą obchodzę siedzi na drugim końcu Europy. I jest na tyle zajęta, że z tym obchodzeniam też jest cienko.
Ot chujnia.
mrufka-aube 2012-01-08 21:28:52
skomentuj (0)
czasem nie jest łatwo
Na dłuższą metę chyba nie można się do końca otrząsnąć. Już myślę, że wszystko jest ok, a tu nagle jadąc autobusem coś mi przypomina o przeszłości. Po tylu latach niemal wszystko mi się kojarzy. To głupie. Nie mogę słuchać połowy swojej muzyki, bo robi mi się gorzej.
Nie znoszę też tego, że moja podświadomość idealizuje przeszłość. Przecież wiem, że nie zawsze było tęczowo, a głupia pamięć podsuwa mi tylko te najlepsze momenty. Jakby chciała mi jeszcze dodatkowo dołożyć.
Nowy rok powinien być pełen nadziei, a ja żwawym krokiem powinnam w niego wejść nucąc jakąś bojową melodię.
A tymczasem jestem w kawałkach. Co rano sklejam to wszystko taśmą przeźroczystą i nic nie widać. Tylko czasem małe rysy.
Nie wiem, po co to piszę. Przecież do szału doprowadzają mnie ludze skarżący się na swoje ciężkie życie na twarzoksiędze: "Oh jejku jej, jestem taki nieszczęśliwy, pocieszcie mnie, zwróćcie na mnie uwagę, bo się zesram z bólu i rozpaczy!". Sama robię tu dokładnie to samo. Może z odrobinę większym dystansem. Odrobinę. I odrobinę mniejszą publicznością.
Ale czy ekschibicjonizm emocjonalny przy małej publiczności jest mniej żałosny, niż przy dużej?
Jakby na to nie patrzeć ja też chcę się pocieszyć.
Jak to mówią: "Alkohol nie jest odpowiedzią na wszystko. Ale przy odrobinie szczęścia uda ci się zapomnieć pytanie." Tak jak pytanie zapomniało o mnie.
mrufka-aube 2012-01-02 23:26:08
skomentuj (0)
obiekt mojej nienawiści
Okazuje się, że nienawiść jest równie mocnym uczuciem co miłość. Czyli te wszystkie frazesy jednak mają jakiś sens.
Jest to nieco obsesyjne. Często o niej myślę.
Czasem wyobrażam sobie, że zżera ją jakieś dzikie zwierzę i rozwłócza jej szczątki po sawannie.
Czasem, że porywają ją kosmici, żeby przeprowadzać badania.
Ale najczęściej z całego serca życzę jej wszy łonowych i trypra.
mrufka-aube 2011-12-29 14:26:15
skomentuj (0)
zostańmy przyjaciółmi
Jak się nad tym zastanowić, to straszna hipokryzja... Mówisz "zostańmy przyjaciółmi", ale potem masz tę drugą osobę w dupie. Masz cudowne życie bez niej i nie chcesz, żeby miała w nim miejsce, bo gdybyś chciał, przecież nadal byście byli razem. Wydaje mi się, że to "magiczne" zdanie to po prostu eufemizm od "nie chcę już za bardzo na ciebie patrzeć, ale mam wyrzuty sumienia, bo obiektywnie jestś całkiem spoko". Uspokaja sumienie. "Przecież zaoferowałem jej przyjaźń, to nie moja wina, że nie chce widywać się ze mną i moją nową miłością, ja jestem w porządku, to jej nie zależy". W ten sposób zrzucamy winę braku kontaktów na osobę, która czuje się poniżona i mimo gigantycznej tęsknoty nie ma odwagi żeby zadzwonić. Boi się jeszcze większego bólu i poniżenia. I tak z kogoś najbliższego Ci na całym świecie druga osoba staje się kimś obcym. "Somebody That I Used To Know". Jest to bolesne, ale chyba trzeba się z tym pogodzić. Było wiadomo, jak to wygląda zazwyczaj, ale mówisz sobie "z nami będzie inaczej, przecież ktoś, kto jest tak bliski nie może po prostu przestać się widzieć czy kontaktować". Otóż może. Było ok, dopóki nie zdajesz sobie sprawy, że ta druga osoba ma kogoś. Co więcej, zdajesz sobie sprawę, że są ze sobą znacznie dłużej niż Ci powiedziano. Nawet domyślasz się, kiedy się poznali. Przecież tak dobrze się znacie. Wiesz, jak to wygląda, znasz mechanizm, przecież ileś lat temu brałeś w nim udział. I wychodzi na to, że zdanie "chyba już się nie kochamy" tak naprawdę znaczy "jest ktoś inny". A zdanie "nigdy Cię nie okłamię" nie jest nic warte.
mrufka-aube 2011-12-12 00:55:32
skomentuj (0)
podłość
Na przykład moja podłość nie zna granic. Widze osobę, która cierpi i to dokładnie w tej sferze, w której ból jest też moim udziałem. I wcale tej osobie nie współczuję. Ani trochę. Odczuwam mściwą satysfakcję, bo to właśnie ta osoba przyczyniła się do mojego bólu. Niespecjalnie, ale jakoś nie robi mi to różnicy. Czuję wyrzuty sumienia, ale nie mogę zmusić się do współczucia. Tylko gorzki uśmiech.
mrufka-aube 2011-12-09 00:44:58
skomentuj (0)
nocne myśli
Miałam takie postanowienie, żeby stać się bardziej kobieca. Zmieniłam trochę styl, obcasy i takie tam... Zaczęłam się malować... Czasem wygląda to całkiem nieźle. Nie jakoś wspaniale, ale do przyjęcia. Czasem nawet udaje mi się pomyśleć, że nie jest tak źle ze mną. Ale potem zdejmuję obcasy i zmywam makijaż. I nieważne, ile razy spojrzę w lustro, zawsze widzę w nim tę samą twarz. Wraca stara ja. Która cały czas tam jest. I wtedy myślę: kogo ja chcę oszukać?
mrufka-aube 2011-12-07 04:30:55
skomentuj (0)
Jak przeczytanie artykułu zmienia światopogląd
Zabawne. Przez ostatnie dwa lata myślałam, że z moim organizmem jest coś nie tak. Okazuje się, że jest to prawda, ale problem leży w zupełnie innym miejscu, niż spodziewałam się go zastać... Co jeszcze mnie zaskoczy?
Chociaż, w sumie to nie takie zaskakujące. Nigdy nie twierdziłam, że jestem całkiem normalna.
Serio, kto w moim wieku pisze bloga? Znam pogląd mówiący, że w internecie piszą tylko świry i frustraci. Ze smutkiem stwierdzam, że pasuję do obydwu kategorii. Żałosne, całkiem jak zawsze.
Nie wiem, czy w ogóle jest sens cokolwiek z tym robić. To nie do końca jest choroba, więc nie da się tego wyleczyć. Chyba.
Nie bardzo wiem, co z tym zrobić. Co innego, jeśli inni mają Cię za dziwaka, ale nie chcę, żeby ludzie myśleli, że jestem jakaś psychiczna...
mrufka-aube 2011-12-06 03:45:57
skomentuj (0)